Usiadłam obok Jonatana i pocałowałam go w policzek.
-A powiesz coś więcej o tym śnie? -spytałam rozbawiona. Sama nie wiedziałam co mnie tak bawiło.
-Hm... Byłem ja, Ty i... Ty. -odparł z uśmiechem. Przytuliłam się do jego klaty. Brakowało mi tego ciepła. Po policzku spłynęła mi łza. Jace zauważył i podniósł mi głowę, wycierając łzę.
-Przepraszam. -powiedziałam pośpiesznie.
-Za co? -przytulił mnie.
-Za to, że jestem taką głupią lafiryndą. -zaśmiałam się. Nagle poczułam Dropsa. Usiadł mi na kolanach.
-To ten kot? -spytał zdziwiony Jonatan. -Po co Ci on?
-To jest Drops. A po co Ci ręce? -spytałam takim samym tonem. Podałam dosyć dziwny przykład, ale Jonatan tylko się zaśmiał i pogłaskał Dropsa.
-Chyba będę musiał go polubić. -powiedział.
-Nie będziesz miał innego wyboru. -odparłam szybko i pocałowałam go lekko w usta.
-Nie miałaś czasem.. gdzieś iść? -spytał.
-A co? Nigdzie jednak nie idę. -powiedziałam szybko i wstałam odchodząc na kilka kroków.
-Ej! -krzyknął Jace który mnie dogonił. Wymusiłam na sobie uśmiech. Na rękach trzymałam łaszącego się dropsa. -Gdzie idziemy? -spytał po chwili ciszy. Nie odpowiedziałam nic. -Co jest?-spytał zatroskany.
-Eh... sama nie wiem. -wtuliłam się w niego mocno. Odłożyłam Dropsa na ziemię i zatopiłam usta w ustach Jonatana. Chciałam się upewnić, że faktycznie jest mój i jesteśmy pogodzeni.
<Jonatan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz