-To miej tą pierwszą wersję- szepnęłam cicho opierając głowę o jego ramię. Westchnęłam cicho i wzięłam głęboki wdech. Alexy pachniał lasem...delikatny i subtelny.
-Mam ci dziękować ?- spytał rozbawiony.
-Rób jak chcesz. Jednak teraz wolę chwilę milczenia- odparłam. Zarzuciłam mu ręce na szyję i przymknęłam oczy. Jeśli z mojej winy uciekł...ale i z mojej wrócił...
-Skoro chcesz to milczmy- mruknął.
-Nawet nie wiesz jak szalałam z niepokoju... przez ciebie kilka razy miałam myśli samobójcze...- wyznałam cicho...
Alexy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz