Ostatnio strasznie mi się nudzi. Nie ma co robić. Wzięłam Trona na ręce,
wsiadłam na Fronta i pojechałam przed siebie. Galopowałam przez długi
czas, aż zajechałam nad jakieś jezioro. Puściłam konia wolno i z Tronem
na ramionach usiadłam na powalonym pniu drzewa.
Siedziałam tak przez pewien czas patrząc na wciąż drgającą tafle wody
bawiąc się bezmyślnie patykiem. Nagle padł na mnie czyjś cień.
Odwróciłam głowę. Za mną stał wysoki i przystojny mężczyzna.
- Mogę się przysiąść? - spytał
- jasne - odparłam przesuwając się. Chłopak usiadł.
- Jestem Siva - przedstawił się
- Camile - odpowiedziałam
Siva?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz