-Patrycja...-powiedziałam niepewnie, zbliżając się do dziewczyny.
-Nie podchodź bliżej!-krzyknęła.
-Spokojnie nic ci nie zrobię...-odparłam łagodnym głosem i rzuciłam broń na ziemię.
Dziewczyna podeszła do mnie bliżej, wraz z jej wężem i koniem, który był
zaciekawiony moją osobą (albo moją klaczą ;p). Nastała chwila ciszy,
która nie była zbyt krótka.
-Co to było!?-odparłam, gdyż usłyszałam jakiś krzyk.
-To co mnie goniło-odpowiedziała, wsiadając na konia.
Po chwili obie galopowaliśmy przed siebie, a za nami biegła moja psinka,
która chwilami wyglądała jakby chciała powiedzieć-a gdzie my w ogóle
jedziemy?, lecz nie znałam odpowiedzi i galopowałam za nieznajomą
dziewczyną...
Columbiana?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz