Wyszła...od tak...Westchnąłem cicho i skoczyłem na tyły domu gdzie była niewielka stajnia. Ogarnąłem Rastę i osiodłałem go. Red przyglądał się temu obojętnie z dachu domu. Wyprowadziłem ogiera ze stajni i wsiadłem. Przez moment siedziałem na nim nie do końca wiedząc gdzie go skierować.
-Nie...ale tak...- mruknąłem pod nosem i skierowałem Rastę w stronę mojego starego domu. Nie wierzę że jadę akurat tam...nie...raczej nie wierzę że dalej mieszka tam Megg.
*Time skip*
Dojechałem pod dom i weszłem tam. Ogarnęła mnie dziwna pustka... Ostatnio byłem tu z Kingą... Westchnąłem ponownie idąc w głąb mieszkania.
-Megg? Ty ruda szajjbusko! Jesteś tu?- spytałem
-Jace,Jace,Jace. Jakie licho cię przywiało braciszku?- spytała ze śmiechem wychodząc ze strychu.
-Samotność? Nie... nuda? Błagam... - zakpiłem
-Jonatanie! Mów o co chodzi albo giń!- zawołała władczym tonem rzucając we mnie książką
-Wariatko jedna. Ale żeby tak "Krzyżakami" od razu??- żąchnąłem robiąc unik
-Niestety "Qvo vadis" za daleko. Mów co jest- odparła
-Eh...coraz bardziej oddalam się od Kingi i w cholerę nie wiem co robić- mruknąłem
-Jedź i pogadaj z nią.- poradziła
-Ale...
-Rzadnych ale! Jedź
-Oj dobra- poddałem się i pojechałem szukać Kingi
Kinga?
Nie każ mi czekać xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz