Westchnęłam cicho opierając głowę o jego ramię. Przymknęłam oczy i zamruczałam zadowolona. Tylko ja i on...żadnych osób trzecich...no dobra nie licząc mojego wilka. Ziewnęłam lekko mocniej wtulając się w Alexy'ego.
-Kocham cię mój osobisty idioto- szepnęłam sennie.
-Widzę że kanibalka jest senna- zaśmiał się chłopak
-I z wielką chcęcią zaśnie wtulona w swój niedoszły obiad- ziewnęłam.
Alexy?
Moja wena uciekła w las ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz