Cały dom stanął w ruinach, a w nich mogłam i ja, więc zaczęłam biec
przed siebie bezmyślnie, ale i tak było to lepsze niż czekanie, aż cały
sufit runie... Za mną biegła Molly, która starała się nie zgubić,
chociaż nie było to łatwe z powodu dymu jaki wywoływał palący się dom.
Nagle obie zobaczyliśmy światło słońca, a przed nami stanęła moja
szkapa-Kira. Wsiadłam na nią z psiakiem, lecz nie było łatwo zapanować
nad wiercącą się sunią..., ale gdzie moja siostra?!Czekałam jeszcze ze
łzami w oczach 10 minut, aż zdałam sobie sprawę z najgorszego, ale nie
traciłam jeszcze nadziei..., stanęłam na wzniesieniu, gdzie widać było
płonący dom...Nagle coś mnie dotknęło, zobaczyłam jakąś dłoń...
Nie płacz-usłyszałam cichy szept.
Obróciłam się i dostrzegłam niewyraźne rysy, więc przetarłam oczy i dostrzegłam...
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz