- Co jest? Zmęczyłeś się już tak bardzo, że postanowiłeś przespać się w
rowie? - zażartowałam. Ale chłopak nie był już skory do śmiechu - oj, no
dobra wstawaj!
- nie mogę, zwichnąłem sobie nogę - odpowiedział
- Co!? Och, nie wygłupiaj się! Wstawaj - chwyciłam Matta za rękę i pociągnęłam. Jęknął z bólu. O kurczę, on naprawdę nie udawał
- przestań - krzyknął na co puściłam jego rękę, było mi teraz bardzo
głupio. Spojrzał na mnie - nic się nie stało, tylko trochę mnie boli...
Wiesz może jak daleko stąd jest ten obóz?
- no... jakieś dwa kilometry, jak nie więcej. Z tą nogą nie dojdziesz.
- to co robimy?
- pojęcia nie mam, ale może wyczołgasz się z rowu, albo i nie... masz może jeszcze te jabłka?
- a mam - odpowiedział z uśmiechem i wyjął z torby dwa owoce
- no to smacznego - odpowiedziałam i zabrałam się za jedzenie.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz