Byłam wściekła. Nie wiedziałam, gdzie się udać, a ten dupek mnie po prostu zostawił. Świetnie. Siedziałam na środku drogi aż do świtu. Cały czas ogrzewał mnie mój kotecek. W słońcu zobaczyłam, że to wcale nie jest zwykły kot, a tygrys.
-Nazwę Cię Drops. -uśmiechnęłam się do kocura, a ten polizał mnie po nosie. Nagle usłyszałam jakieś głosy. Poznałam je od razu.
-Kinga! Co ty tu robisz? Na dodatek sama? -Alex pomógł mi wstać i pogłaskał Dropsa.
-Długa historia... -uśmiechnęłam się.
-Wiesz co... Może odprowadzę Ci do twojego obozu? -spytał biorąc kocura na ręce.
-Było by mi miło. -uśmiechnęłam się. Muszę przeprosić Jonatana i Natalię i... odebrać Dragona, jeśli nie będę mogła tam wrócić... Alex powiedział reszcie, że idzie mnie odprowadzić i razem udaliśmy się do obozu. Po drodze bardzo dobrze go poznałam. Opowiedziałam mu całą historię i przynajmniej miał mnie kto pocieszyć, gdy ja ryczałam jak głupia. W końcu doszliśmy na miejsce. Zobaczyłam siedzącego Jonatana i jedzącą jabłko obok Natalię. Rozmawiali o czymś, a Jonatan wymachiwał rękami, na co Natalia śmiała się. Postanowiłam podejść razem z przyjacielem.
-O... Myślałam, że już nie przyjdziesz. Jonatan mówił...
-Ona już tu nie należy... -mruknął zły. Natalia zaśmiała się i popatrzyła na mnie pytająco, a potem zerknęła na Alexa.
-Alex to Natalia, Natalia to Alex z obozu, który pomógł uratować tyłek Jonatanowi. -mruknęłam, a Natalia i Alex się przywitali.
-To co się działo Jonatanowi?
-Umierał. -odezwał się Alex.
-Przez tą zdzirę. -mruknął.
-Przyszłam Cię przeprosić... -podeszłam bliżej.
Jonatan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz