- mów za siebie, ja już wolę zjeść jakiegoś gada, przynajmniej można go
upiec. Ale proszę bardzo jeśli wolisz trawkę to mogę sobie popatrzeć jak
wcinasz - zażartowałam - przynajmniej nie umrę z głodu tylko ze śmiechu
- raczej jeszcze długo ci to nie grozi - odpowiedział
- co? Czyli jednak zrezygnowałeś ze swojej diety cud? A szkoda, bo umrę z nudów
- za dużo tu umierania... same czarne scenariusze - zażartował
- no właśnie - westchnęłam teatralnie
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz