Nagle coś we mnie pękło...łzy popłynęły po moim policzku a broń wypadła z ręki.
-A wiesz co? Nie...Nie zrobię tego i tyle- odparłem na pozór spokojnym głosem mimo że w sercu szalała burza
-A niby co zrobisz?-spytała
-Odejdę...Odejdę i tyle. Żegnaj -szepnałem i odwróciłem się. Poszedłem w stronę zagrody dla koni i wyprowadziłem Rastę i wskoczyłem na jego grzbiet. Red jak zwykle zjawił się nieoczekiwanie i spojrzał się namie jakby chcąc powiedzieć "Stary co ty znów odpierdalasz"
-Ja? Nawiewam puki mogę...puki nie odjebałem życiowego błędu- wyjaśniłem krótko i ruszyłem w stronę mojego starego domu...
Kinga??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz