Wzięłam jabłko i je ugryzłam. Było dobre i bardzo soczyste.
- to gdzie idziemy? - spytał Matt. Popatrzyłam na niego.
- no wiesz, skoro ja zaproponowałam spacer, więc to ty mówisz gdzie -
uśmiechnęłam się - ale jak chcesz to możemy iść yyy... gdziekolwiek, ja
tam zawsze idę po prostu przed siebie.
- no to okej - powiedział z uśmiechem i poszliśmy przed siebie
- sorry, że jestem taka ciekawska, ale Matt to skrót od jakiego imienia?
- Matthew - odpowiedział.
- spoczko, ale jednak wolę mówić do ciebie Matt...
- przecież nie proponowałem Ci żebyś inaczej mi mówiła - powiedział z nutą zdziwienia w głosie
- no to tym bardziej będziesz Matt - odpowiedziałam - biegniesz? - spytałam
- chyba nie
- no to masz problem bo ja tak - zaśmiałam się i zaczęłam biec
- czekaj - usłyszałam jeszcze za plecami
- no chodź! - zawołałam rzucając ogryzek po jabłku w krzaki
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz