Byłam trochę na niego wkurzona, ale uśmiechnęłam się sama do siebie i
ruszyłam za nim. Jonatan cały czas pogwizdywał i ani razu nie popatrzył
się za siebie.
-Ładnie tu... -stwierdziłam patrząc na jakąś piękną polankę obsypaną kwiatami.
-Ładnie, ale zdradziecko... -szepnął mi do ucha przerażająco Jonatan. Odskoczyłam przestraszona z czego miał niezły ubaw.
-Przestań! -krzyknęłam. -Chcesz żebym dostała zawału? -zaczęłam się
również śmiać. Jace pokiwał tylko potakująco głową i dalej się śmiał.
Przecież to nie było chyba takie śmieszne. Po chwili podeszłam bliżej do
niego i walnęłam go pięścią w brzuch. Był niewiarygodnie twardy.
-Yhh... -mruknęłam i poczułam ból ręki. Jonatan przestał się śmiać i
popatrzył się na mnie uśmiechając się. Nie mówiąc nic rzuciłam się na
niego. chciałam mu w tej chwili coś zrobić, ale nie mogłam nic zrobić. w
pewnym momencie zostałam unieruchomiona. Leżałam za ziemi, a Jonatan
siedział nade mną trzymając mnie za ręce. Musiało to wyglądać.. bardzo
dziwnie. Zaczęłam się śmiać.
(Jonatan? : D )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz