-Wiesz...Jakoś nie pomyślałem o tym-zakpiłem cicho
-No...cóż...zda...zdarza się - wydyszała
-Te słonko uważaj bo powietrze nam sie skończy- zaśmiałem się z szyderczym uśmieszkiem
-Bardzo zabawne- odparła łapiąc już normalnie oddech
-No prawda. Dzięki za komplement- uśmiechnałęm się
-To nie miał być komplement- rzekła
-Oj tam...Pora na zwiedzanie...To ruszaj ten tyłek a może mnie dogonisz- odparłem i przyśpieszyłem kroku
Kinga??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz