Poczułam lekki dreszcz na całym ciele, ale bardzo przyjemny dreszcz.
-Przepraszam... Nie chciałem. -mruknął speszony. Nie mogłam nic
odpowiedzieć. Kompletnie nic. Byłam zamurowana, dosłownie. Uśmiechnęłam
się lekko.
-Nic.. się nie stało... -mruknęłam. Również byłam zawstydzona. Po chwili
odwzajemniłam lekko pocałunek. Zawsze wyobrażałam sobie ten moment, a
nigdy jeszcze nie miałam okazji nikogo całować tak nie po przyjacielsku.
Po chwili wtuliłam się w klatę Jonatana i ruszyliśmy do głównego
miejsca obozu. -Zaczekaj. -"wyszłam" z rąk Jonatana i stanęłam przed
nim.
-Tak? -spytał dalej zawstydzony.
-Sama nie wiem... -szepnęłam, a do oczu znów napłynęły mi łzy. Poczułam się jak nieudacznica.
-Nie płacz... Ja nie chciałem... -powiedział Jonatan i już chciał mnie pogłaskać po policzku, ale cofnął rękę.
-To nie przez Ciebie! -szepnęłam i złapałam go za rękę. -Ja tak czasem mam...
-No nie wiem... Czuje się winny...
-To ja Ci mówię, żebyś nie był! - W odpowiedzi usłyszałam tylko cichy
jęk, na wznak rezygnacji. -tak w ogólę, to nie odpowiedziałeś na moje
pytanie. -uśmiechnęłam się do niego.
-Jakie? -udawał, że nie pamięta.
-Czemu jesteś taki... no...chamski,sarkastyczny...czemu chcesz odpychać
wszystkich?-było mi trochę wstyd tego pytać, ale chciałam wiedzieć.
Złapałam go za dłoń i przysunęłam bliżej.
Jonatan?
<Kinga trochę się zawstydziła XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz