-Te swoja energię zachowaj na potem- zaśmiałem się
-A co? Zaatakujesz mnie?-spytała
-Nie...oszczędze cię w wsadzę na ogromnego byka- szyderczy uśmieszek zawitał mi na twarzy
-Co?Jakiego byka?-spytała
-A takiego jednego...Potem moze będą z niego szaszłyki- uśmiechnałem się podnosząc ja na nogi
-Sza...szaszłyki?- jęknęła
-Jak chcesz może być karkówka- odparłem. Zaprowadziłem ją do byka i uśmiechnałem się. Unieruchomiłem zwierza i posadziłem Kingę na jego grzbiecie.Momentalnie pusciłem byka i wskoczyłem za dziewczyną na jego grzbiet
-Radze sie trzymać bo trochę trzęsie- powiedziałem jej do ucha
Kinga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz