piątek, 3 kwietnia 2015

Od King cd Jace'a

To wszystko wydawało mi się takie niewiarygodne. Czy różnica wieku aż tak mu przeszkadza? Chciało mi się płakać, ale się powstrzymałam. Tak na prawdę to powinnam zrobić Jonatanowi krzywdę za to, że dał mi nadzieje. Może ja zrobiłam to samo? Wina chyba leży po obu stronach. Jechaliśmy galopem w totalnej ciszy. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy. Jon zszedł i pomógł mi zeskoczyć. Ogier odszedł jeść trawę. Stanęliśmy przed starym domem. Trzymał się chodziarz wyglądał na bardzo 'zmęczonego', ale mi się spodobał. Potrzebuje tylko trochę remontu i tyle.
-Ładny... -uśmiechnęłam się.
-Ale co się w nim działo... -złapał mnie za dłoń. Przytuliłam się do niego.
-Nie możesz żyć przeszłością... Pomyśl o tym co będzie! -szepnęłam, ale Jonatan stał niespokojnie. Wspomnienia nim targały jak potężny wiatr małymi drzewkami.
-Nie umiem. Rozumiesz? -mruknął zły. Nie odpowiedziałam nic. W końcu razem z Jonatanem weszliśmy do środka. Gdzieniegdzie stały jeszcze meble. Usiadłam na dosyć dobrym stole, a Jon podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Robił to namiętnie, a ja poczułam jego dłonie na swoim brzuchu i na piersiach. Nie uciekałam, a ten złapał mnie za nogi. Nagle usłyszeliśmy jakiś krzyk. Obje szybko wstaliśmy. Za nami stała jakaś blondynka i patrzyła się na nas trochę przestraszona. Jonatan patrzył się na nią jak na... starą piękną miłość. Nie chciałam o tym myśleć.
-Jonatan! -krzyknęła i rzuciła mu się na szyję całując w policzek. Jace odwzajemnił uścisk i pocałunek. Stałam wściekła i patrzyłam się na powitanie starych kochanków.

Jonatan?
<wyobraźnia mnie poniosła : D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz