-Wcale nie wystawiam Cię do wiatru! -byłam bliska łez, ale postanowiłam udawać twardą.
-Oh.. przepraszam. To ja chce uciec i mam gdzieś kogoś kto mnie kocha! -zaśmiał się złośliwie. Nie wiedziałam jak do niego dojść. Cały czas przede mną uciekał.
-Przestań!!! Nie! Nie! Nie! -krzyczałam monotonie, ale poczułam w sobie jakąś siłę i nie rozbeczałam się! Jonatan tylko odwrócił się ode mnie i odszedł. Widząc to rzuciłam się na niego z mieczem. Działam pod wpływem emocji.
-Nie zrobisz tego! -rzucił i splunął na ziemie wyciągając katanę.
-Właśnie, że tak! Chyba, że wcześniej mnie wysłuchasz... -zażądałam. Byłam pewna swoich umiejętności, ale oczywiście nie chciałam zrobić mu krzywdy!
Jonatan? :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz