Kinga usnęła w moich ramionach...Wziąłem ją na ręce i zacząłem iść w stronę obozu. Myślałem o tym wszystkim...o całym dzisiejszym dniu. Koło mnie szedł Red pomrukując co jakiś czas. Wpadłem po uszy...Czy ja ja naprawdę kocham czy to tylko kolejna przelotna panna której am nadzieję a potem wystawie do wiatru? Westchnąłem cicho gdy wszedłem w krąg blasku ognia. Pozostali spojrzeli na mnie zdziwieni a Natalia uśmiechnęła się jakby coś mi sugerowała
-Nawet na to nie licz! Mieliśmy rodeo i małą potyczkę- powiedziałem na dzień dobry
-Z rodeo to nie wiem ale co do walki to widać- odparła. Zaniosłem Kingę do mojego miejsca na nockę i położyłem ją. Otuliłem kocem i wskoczyłem na drzewo i usiadłem. Obserwowałem ją i okolicę z góry czekając aż coś się wydarzy . Nim się obejrzałem sam przysnąłem...
*Wczesny Ranek*
Obudziłem się gdy słońce ledwo wychynęło z za horyzontu. Spojrzałem w dół i zobaczyłem że Kinga jeszcze śpi. Ogarnąłem się szybko i poszedłem upolować małe śniadanie. Dzisiaj padło na dzikiego kurczaka. Upolowałem go i szybkim ruchem oprawiłem i upiekłem na ogniu. Nałożyłem porcję na Kingi i poszedłem jej zanieść. Usiadłem obok i uśmiechnąłem się. Kinga spała rozwalona na całe posłanie
-Śpiąca królewno wstawaj na śniadanie- zaśmiałem się i szturchałem ją w bok
Kinga??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz