Leżałam i wygrzewałam się na słońcu razem zemną był także Motran i Etan
który pił teraz wodę z jeziora. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Wiedziałam,że
ktoś jest przy mnie ale nie chciałam otworzyć oczu wiedziałam że jest
przy mnie Motran który zaatakuje bez wahania a Etan mu pomorze.
Usłyszałam że osoba ta zbliża się do mnie wyjęłam sztylet i wycelowałam w
szyje przeciwnika ale ten podniósł szybko dłonie dając znak że się
poddał.Nie mogłam zobaczyć jego lub jej twarzy bo promienie słońca mnie
oślepiały.
-Pokaż się.-Powiedziałam a on/ona weszła/weszła pod cień drzewa.
-Nazywam się.........
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz