Wstałam powoli. Poczułam zapach pieczonego drobiu, a mój brzuch zaczął
wariować. Usiadłam i oparłam się o Jonatana trzymającego w lewej ręce
talerz z mięsem.
-Nie jestem przyzwyczajona wstawać tak.. wcześnie. -spojrzałam na wychodzące słońce.
-Jedz. -zaśmiał się Jonatan i podał mi talerz. Wzięłam go bez słowa i
zjadłam. Przeważnie jadłam same owoce i warzywa, ale nie mogłam się
oprzeć tak pysznie przyrządzonemu kurczakowi.
-Bardzo smaczne. Dziękuję. -uśmiechnęłam się, odkładając talerz na
ziemię. Jace już zjadł i tylko mi się przyglądał. -Jestem brudna?
-powiedziałam w popłochu i wytarłam twarz rękawem.
-Hahah. Nie. -zaśmiał się.
-Uf... to dobrze. -przysunęłam się bliżej mięśniaka. Cały czas był
ciepły... Mmmmmm... Obje milczeliśmy patrząc na wschodzące słońce. Po
chwili usiadłam na kolanach Jonatana i oparłam się o jego klatę.
Chciałam go pocałować, ale ten odsunął głowę. Poczułam się tak bardzo
zawstydzona.
Jonatan?
<ale żem wymyślila xd wybacz XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz