Wędrowałem sobie to tu to tam nudząc się jak nigdy. Od 3 lat nie było do kogo zastrzępić językiem ani nic z tych rzeczy...Nagle usłyszałem krzyki. Chwytajac za broń pobiegłem w tamta strone. Jakaś dziewczyna "bawiła" się uciekajac przed rozwścieczonym waranem z komodo
-Fajny smok...Umie latać?- zażartowałem atakujac zwierza
-Na szczęście nie...Ale skubaniec szybko biega- odparła dysząc. Szybko zabiłem gada i stanęłem koło niej
-A przy okazji jestem Matt-przedstawiłem się
-Camille- odparła
-Miło poznać...Co to za miejsce?-spytałem
Camille?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz