Zgiąłem się ale po chwili wyprostowałem
-Wiesz...Ale mnie obmacywać nie musisz- syknąłem rozbawiony
-Dupek- sykneła Kinga
-Może i tak...Ale to przez takie panny jak ty- odparłem poirytowany
-A wcale ni!- zaprzeczyła Kinga
-A co do tego "pocałunku" to ona całowała mnie a nie ja ja- odparłem
-I ja mam niby wierzyć?-spytała
-Nie chcesz nie musisz...Bogiem nie jestem i wyznawców nie potrzebuję- zakpiłem i ruszyłem w dalszą drogę
-Jace do jasnej cholery...-zaczęła
-A czemu jasnej? Może ona jest ciemna...Poza tym to mówie...nie chcesz ze mna byc to nie bądź! Nie będę rozpaczał że kolejna pannica mnie wykorzystała- zakpiłem
Kinga??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz