-Ja nie zamierzam tutaj zostawać ani chwili dłużej. I tak powinienem zameldować sie u Natalii- powiedziałem i rozejrzałem sie za Red'em
-Jace mógłbyś chociasz podziekować za uratowanie życia- pouczyła mnie Kinga
-Dzięki mamo za radę- zakpiłem i ruszyłem przed siebie
-Jonatanie!- krzyknęła za mną Kinga
-No błagam cię...Myślisz że mnie to cos obchodzi? Mylisz sie...I cos mi sie zdaje żeby przekazać Lii że mamy jednego człeka mniej- prychnąłem. Red stanął obok mnie i ziewnął przeciągle.
-Jace to nie tak...Ja tam wrócę tylko chcę pobyć trochę z przyjaciółmi -odparła
-Jakby u nas ich nie boło- stwierdziłem
-Jace...TO nie tak ja...Ja chcę tylko tu pogadać. I tak nic nie zrozumiesz- odparła
-A co? Okres masz?-spytałem z szyderczym uśmiechem a chłopak stojący obok kingi zaczął sie krztusić ze śmiechu
-Co? Z kąd top pytanie- zdziwiła sie Kinga
-Z nikad...Tak tylko pytam- zaśmiałem się i zniknałem
Wbiegłem w las i zatrzymałem się dopiero gdy dosłownie nie mogłem złapać oddechu. Red przysiadł obok też dysząc ciężko ale nie tak jak ja. Nagle coś spadło mi na głowę i w ramionach miałem kota...no porostu Kota!
-Te mruczek...zjeżdżaj bo nie mam nastroju- prychnałem zrzucajac czworonoga na ziemię. Podszedł kilka kroków w strone z której przybyłem i miauknął
-Red...Głodny jesteś?-spytałem lamparta
-Nie! Twój lampart go nie zje!- usłyszałem głos z za krzaków
Kinga??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz