Polana była cudna! Widać było góry i piękne słońce. Wszystko wyglądało jak zaczarowane.
-Jak tu pięknie! -krzyknęłam.
-O tak... -Jonatan podszedł do mnie od tyłu i objął. Odwróciłam się do
niego przodem i pocałowałam. Nie uciekał, a odwzajemnił pocałunek.
Całowaliśmy się długo i namiętnie. W końcu położyliśmy się na trawie i
patrzyliśmy się w niebo. Usiadłam i spojrzałam na Jonatana. Był czymś
zmartwiony.
-Co się stało? -spytałam i nachyliłam się by być bliżej Jace'a.
-Nic.. -jęknął.
-Przecież widzę! -szepnęłam mu do ucha i znów zaczęliśmy się całować.
Poczułam, że zaczyna się coś dziać w strefie mojego cyckonosza.
-Przepraszam. -nagle wstał. Byłam zdziwiona jego zachowaniem. Również wstałam i podeszłam bliżej stojąc teraz przed nim.
-Masz mi powiedzieć co jest! -podniosłam głos.
Jonatan? : D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz