środa, 11 maja 2016

Od Taeyonga Cd Natalii

Stanąłem jak słup, trochę zaskoczony tą nagłą zmianą nastroju. Tak dawno nie rozmawiałem z ludźmi, że nawet zapomniałem o połowie ich zachowań czy uczuć. Nie wiedziałem, co zrobić.
"Czy w ogóle powinienem coś robić?"- pomyślałem.
-Odpowiesz mi w końcu? Co ty się tak zacinasz?
-Huh? A, tak... ryzyko. Cóż, można chyba powiedzieć że je lubię. Częściej jestem zmuszony do podejmowania ryzyka, ale nie jest to dla mnie szczególnie trudne... Czasami sam szukam jakichś mocniejszych przygód, chociaż w ostatnim czasie sporo czasu musiałem poświęcić na wędrowanie i próby przetrwania.
-Jak długo szedłeś, zanim się tu znalazłeś?
-Cóż... moja podróż po tym kontynencie trwa jakieś... hm, będzie trochę ponad rok.
-Cały czas byłeś sam?
-Tak.- skinąłem lekko głową.- Z początku był to dla mnie problem. Wiadomo, że łatwiej jest przetrwać w grupie. Na dodatek nie lubiłem być sam, ale nie miałem innego wyboru. Po tych kilkunastu miesiącach to się zmieniło i przyzwyczaiłem się do samotności, a odzwyczaiłem od kontaktu z ludźmi...- zamilkłem nagle, zaskoczony własną rozmownością.
Dziewczyna zaśmiała się cicho, widząc mój wyraz twarzy.
-No co?- prychnąłem lekko.- Pytasz, więc odpowiadam. Może przynajmniej w ten sposób mi zaufasz.


<Natalia?>

Od Natalii cd Taeyonga

-Wytrzymałam z Jacem to i z tobą dam radę- wzruszyłam ramionami.
-Ktoś z grupy?- spytał
-Tak. Najbardziej irytujący facet świata- zaśmiałam się
-Hmmmm może go pobiję i ja zostanę królem- stwierdził
-Możesz pomarzyć. Jonathana nikt jeszcze nie pokonał- wybuchłam śmiechem
-Marzenie matką głupich a głupi zawsze ma szczęście- odpar
-Hah! Niezłe...idealne motto dla...mmm...nieważne- spowarzniałam
-A tobie co nagle?- spytał
-Wspomnienia mi nagle...Mam nadzieję że lubisz ryzyko?- spytałam ocierając łzę co wykradła się z oka

Taeyong?

Od Taeyonga cd Natalii

"Jasne. Możesz iść, jestem nieśmiały więc będzie mi trochę wygodniej. I ty też nie będziesz musiała się ze mną użerać."
To miałem zamiar powiedzieć. I to byłoby dla mnie najbardziej korzystne. Ale z ust jak zwykle wszyło mi coś innego.
-Zaczekaj.- rzuciłem, gdy dziewczyna miała się już odwrócić.
Zerknęła na mnie podejrzliwie, powstrzymując się od kpiącego uśmieszku.
-Mogę... "pomóc ci poszukać ogona"?- wypaliłem trochę bezmyślnie.
-Nie umiesz sobie radzić z ludźmi, co?- zaśmiała się lekko.
-Nieszczególnie. Ale skoro już mam być w tej grupie, to przyda mi się ktoś, kto przyzwyczaiłby mnie do obecności innych...
-I mam być to ja?
-A widzisz kogoś innego?- burknąłem.- Tylko ostrzegam, że mogę być nieco irytujący, ale wyglądasz na taką, która sobie z tym poradzi.- dodałem niepewnie.

<Natalia?>

Od Natalii cd Taeyonga

-Ale mnie się chyba nie boisz co?- spytałam śmiejąc się. Odłożyłam łuk i splątałam włosy w kitka
-Nie...chyba nie- odparł
-Super...aż taka straszna chyba nie jestem- stwierdziłam wskakując na drzewo by odzyskać strzałę.
-W małpe się bawisz?- spytał chłopak
-Tak...tylko ogon mi się zgubił- zaśmiałam się zwisając głową w dół. Szybko wyciągnęłam strzałę i nie chcąc z Taeyonga szaszłyka ostrożnie zlazłam z drzewa.
-To musisz go poszukać- mruknął
-Jak chcesz zostać sam to mów...nie będę ci się więcej naprzykrzać- westchnęłam

Taeyong??

Od Taeyonga cd Natalii

-Omo, to... komplement?- zdziwiłem się lekko.
-Zależy jak to zinterpretujesz.- wzruszyła ramionami, ale uśmiechnęła się.
Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem, ale zaraz pozbyłem się wesołego grymasu. Wolałem zbytnio się nie zaprzyjaźniać, bo... sam właściwie nie wiem czemu.
Trudno się do tego przyznać, ale ta dziewczyna była pierwszą osobą, z którą rozmawiałem, od jakiegoś 1-1,5 roku. Czułem się troszkę nieswojo.
-Czego tak się patrzysz?
Zamrugałem po raz kolejny wyrwany z zamyślenia.
-Nic.- odparłem spuszczając wzrok.- Ale... Jest ich dużo?
-Kogo dużo?
-No, tych ludzi... Twoich towarzyszy.
Dziewczyna patrzyła przez chwilę w niebo, wyraźnie rozważając odpowiedź.
-Kilku ich jest.- odparła w końcu.- A co, boisz się?
Kaszlnąłem cicho nie patrząc jej w oczy. Wgapiłem się w patyki leżące pod moimi stopami, które nagle wydały się bardzo interesujące.
-No nie gadaj.- zaśmiała się cicho dziewczyna.- Serio? Patrząc na ciebie, nie powiedziałabym tego.
-Nie boję się twojej grupki. Jestem trochę... nietowarzyski. Można stwierdzić, ze ogółem boję się...
-Ludzi?
-Mhm...- burknąłem pod nosem.


<Natalia?>

Od Natalii cd Taeyonga

-Ups...Przypominałeś misia na drzewie- uśmiechnęłam się niewinnie
-Ta jasne- prychnął
-Oj tam...Sądząc po twoim zachowaniu wolisz nikogo nie poznawać więc...róbta prawie wszystko co chceta- wzruszyłam ramionami.
-Niech zgadne...nikogo nie zabijać- wymamrotał
-Tak. Oraz uważać by nie zginąć i nie sprowadzić mutantów do obozu.- wyjaśniłam
-Łał a co ty się tak o mnie martwisz-zakpił
-Bo w pewnym sensie jesteś pod moją opieką...Poza tym jesteś inny niż inni (xD) i to mnie zastanawia- grałam w otwarte karty

Taeyong?? XP

Od Taeyonga cd Natalii

Przez chwilę rozmyślałem nad tym, co powiedziała dziewczyna. Chyba serio jestem aspołeczny. Jedyne co zauważyłem to brak ludzi, dziwne stworzenia i ruiny. Nie wiedziałem nic o wojnie. Nawet nie zauważyłem, że teraz szedłem za dziewczyną, która postanowiła zaprowadzić mnie do jakiegoś... obozu, czy czegoś w tym stylu.
-Tylko nie podglądaj.
-Hm... co?- głos dziewczyny wyrwał mnie z zamyślenia.- Aigoo, masz mnie za zboczeńca?- prychnąłem.- Chyba żartujesz.
Odwróciłem się na pięcie i podniosłem sztylet, który wysunęł mi się zza pasa. Nie patrząc na dziewczynę spytałem:
-Czy ty właśnie dodałaś mnie do tej silnej "załogi pod wezwaniem"?
-Tak. To jakiś problem?- mruknęła.
-Co ja tu mam niby robić?
-Nie wiem. Idź pozwiedzać?
Westchnąłem poirytowany i ruszyłem przed siebie, nie mając dokładnego celu. Co mam zwiedzać? Ruiny? Z przodu ruiny, z tyłu ruiny... Żadna atrakcja.
W pewnym momencie moją uwagę zwróciło jakieś drzewo. Nie różniło się szczególnie od innych, było uschnięte i podniszczone.
Zobaczyłem jednak pewien szczegół- na jednej z wyższych gałęzi zakwitł błękitny kwiat. Zaintrygowało mnie to, bo dawno nie widziałem nic... w miarę żywego.
Zwinnie wdrapałem się po pniu i wszedłem na koronę, usiłując dostać się do kwiatu. W momencie gdy udało mi się zerwać, w gałąź pod moimi stopami wbiła się strzała.
Od razu włączyłem swój szósty zmysł i, nie wypuszczając kwiatu z ręki, zsunąłem się szybko po gałęziach. Z ostatniej, znajdującej się około 2,5 m nad ziemią, zeskoczyłem, łagodząc upadek przewrotem. Odruchowo sięgnąłem po sztylet, ale gdy spojrzałem przed siebie opuściłem rękę.
-Będziesz mnie tak teraz męczyć?- mruknąłem do stojącej naprzeciw dziewczyny.- Co to miało być?

<Natalia?>