czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Jace'a cd Kingi

-A po co ci to wiedzieć?-spytałem zatrzymując się nagle
-Bo chcę i tyle -odparła
-To powiem tak...Od dziecka znam Natalię i postanowiliśmy stworzyć ten obóz dla takich jak ty- odparłem lakonicznie
-Aha...ale jakoś dziwnie zareagowałeś na to pytanie- stwierdziła
-BO nie lubię gadać o sobie tak- prychnąłem oschle
-Ale czemu taki jesteś?- dopytywała
-Taki czyli jaki?-udawałem ze nie rozumiem pytania
-Taki...no...chamski,sarkastyczny...czemu chcesz odpychać wszystkich?-spytała
-To nie powinno cię interesować- mruknąłem i zacząłem ponownie iść
-Ale jednak interesuję- powiedziała idąc koło mnie
-To powiem ci że...-zacząłem ale moja wypowiedź przerwał ryk lwa
-Cholera!- zaklnąłem wyciagajac broń. Red stanął obok nas szykujac się do ataku. Z krzaków wylazły 4 lwice i dwa wielkie lwy
-Kici kici skurwiele -zaśmiałem się

Kinga??

Od Kingi cd Jace'a

-To ja już wolę wracać do lasu niż.. zdać się na Ciebie. -syknęłam i przestałam masować się po tyłku.
-Szczerze to zrobiłabyś mi wielką przyjemność. -uśmiechnął się marzycielsko. Walnęłam go w kostkę, ale nie zabolało go!!
-To jednak zostanę. -uśmiechnęłam się szyderczo. Nie mam zamiaru robić mu przyjemności, w jakimkolwiek znaczeniu tego słowa. Dlaczego musiałam poznać akurat jego? Mam pecha...
-A szkoda... -syknął i ruszył w stronę powrotną. Znów szedł szybko, wiec ja mniejsza musiałam za nim biec.
-Może byś kurna zaczekał? -stanęłam przed nim trochę zdyszana.
-A po co?
-Pocom to się nogi nocą. -przewróciłam oczami.
-Twoje? Warto wiedzieć. Fuu... -zrobił zgorzkniałą minę.
-Jak tu trafiłeś? -spytałam, gdy ruszyliśmy w dalszą drogę.

Jonatan?

<zapomniałam, że nie maca się publicznie XD>

Od Jace'a cd Kingi

-Ty ale wiesz że przy facecie się po kroczu nie powinnaś macać?-spytałem zginając się wpół ze śmiechu 
-To gdzie sie patafianie gapisz?-syknęła
-Na ciebie ale ruchy twojej ręki są dwuznaczne- zakpiłem
-Spier papier na drzewo pawianie-warknęła
-Oj kogoś tu chyba korci by znów dosiąść byka- uśmiechnąłem się
-Co?Nie! Błągam nie!-jęknęłaprzerazona
-No to siedź cicho deklu i zdaj się na mnie- odparłem pomagając jej wstać

Kinga?
<Te ale nie macaj sie tak przy ludziach okej ??xD >

Od Kin gi cd Jace'a

Byłam przerażona. Biedne zwierze musiało się męczyć pod takim ciężarem. Krzyczałam przerażona, a Jonatan tylko się śmiał. Musiał mieć niezły ubaw. Po zaledwie może dwóch minutach miałam obolały tyłek i chciałam już zejść. Próbowałam zeskoczyć, ale Jace mnie trzymał. wolałabym żeby mnie wychłostali niż męczyć moje krocze i biednego byka. Jak Jonatan to wytrzymywał? Przecież on ma jeszcze bardziej.. czułe krocze. A co jeśli go nie ma i jest jakimś... dziwolągiem? Na tą myśl przeszedł mnie dreszcz i zaczęłam się miotać na zwierzęciu. Byk też był już zmęczony, więc zwolnił. Nagle poczułam, że nic mnie nie trzyma i zeskoczyłam. upadłam na ziemie na twarz. syknęłam z bólu.
-Nigdy.. więcej... -powiedziałam do siebie powoli wstając i otrzepując się z ziemi. Jonatan podszedł bliżej i zaczął się śmiać. Na całe szczęście pozwolił uciec bykowi.
-Mam nadzieje, że była to wystarczająca kara? -spytał szyderczo.
-Domyśl się, patafianie! -mruknęłam łapiąc się za bolące pośladki.
-Patafianie powiadasz? -zapytał i zrobił minę jakby miał mnie zaraz zabić. Stwierdziłam, że żartuje.
-Słyszałeś. -syknęłam masując krocze.

(Jonatan? Ty patafianie ^.^ )

Od Jace'a cd Kingi

-Te swoja energię zachowaj na potem- zaśmiałem się
-A co? Zaatakujesz mnie?-spytała
-Nie...oszczędze cię w wsadzę na ogromnego byka- szyderczy uśmieszek zawitał mi na twarzy
-Co?Jakiego byka?-spytała
-A takiego jednego...Potem moze będą z niego szaszłyki- uśmiechnałem się podnosząc ja na nogi
-Sza...szaszłyki?- jęknęła
-Jak chcesz może być karkówka- odparłem. Zaprowadziłem ją do byka i uśmiechnałem się. Unieruchomiłem zwierza i posadziłem Kingę na jego grzbiecie.Momentalnie pusciłem byka i wskoczyłem za dziewczyną na jego grzbiet
-Radze sie trzymać bo trochę trzęsie- powiedziałem jej do ucha

Kinga?

Od Natalii cd Alicji

-Wo...ja myślałam że twój ojciec był opiekunem w jakiejś ptasiarni- odparłam
-Heh...no niestety nie -stwierdziła
-Ja za to Corrido miałam od ojca który był koniuszym...A Sillena znalazłam jak był szczeniakiem- opowiedziałam krótko
-A co z jego rodzicami?-spytała
-Matka nie żyła a inne wilki zostawiły go. Próbował gdzieś iść ale zaplątał się w krzaki jeżyny. Wydostałam go i oswoiłam- wyjaśniłam

Alicja?

Od Kingi cd Jace'a

Byłam trochę na niego wkurzona, ale uśmiechnęłam się sama do siebie i ruszyłam za nim. Jonatan cały czas pogwizdywał i ani razu nie popatrzył się za siebie.
-Ładnie tu... -stwierdziłam patrząc na jakąś piękną polankę obsypaną kwiatami.
-Ładnie, ale zdradziecko... -szepnął mi do ucha przerażająco Jonatan. Odskoczyłam przestraszona z czego miał niezły ubaw.
-Przestań! -krzyknęłam. -Chcesz żebym dostała zawału? -zaczęłam się również śmiać. Jace pokiwał tylko potakująco głową i dalej się śmiał. Przecież to nie było chyba takie śmieszne. Po chwili podeszłam bliżej do niego i walnęłam go pięścią w brzuch. Był niewiarygodnie twardy. -Yhh... -mruknęłam i poczułam ból ręki. Jonatan przestał się śmiać i popatrzył się na mnie uśmiechając się. Nie mówiąc nic rzuciłam się na niego. chciałam mu w tej chwili coś zrobić, ale nie mogłam nic zrobić. w pewnym momencie zostałam unieruchomiona. Leżałam za ziemi, a Jonatan siedział nade mną trzymając mnie za ręce. Musiało to wyglądać.. bardzo dziwnie. Zaczęłam się śmiać.

(Jonatan? : D )