czwartek, 2 kwietnia 2015

Od Alicji cd Natalii

- Trzeba będzie poszukać jeszcze jakiegoś sadu.- powiedziałam
- To co jest na długo nie starczy.-
- Tak, wiem. Dlatego wyślę Blacka jeszcze raz, może coś znajdzie.-
- Oby.-
Powiedziałam do Blacka, aby zaczął poszukiwać jedzenia. Po chwili już go nie widziałam.
- Przydaje się tu ptak.- uśmiechnęłam się
- Tak. Przecież dzięki niemu mamy co jeść-
- Dlatego go oswoiłam-
- Jak?-
- Mieszkałam w domu przy lesie. Kiedy wybuchła bomba - las był w ogniu. Wzięłam plecak, spakowałam trochę rzeczy i uciekłam. Jednak go nie domknęłam. Gdy biegłam poczułam, że coś wpadło. Nie przejmując się tym biegłam dalej. Kiedy znalazłam bezpieczne miejsce zdjęłam plecak i zaczęłam w nim grzebać. Nagle znalazłam małe pisklę. Nie miałam serc go wyrzucić więc przygarnęłam zwierzaka.Odtąd zawsze jest ze mną.-

Natalia?

Od Jace'a cd Kingi

-Wiesz...Jakoś nie pomyślałem o tym-zakpiłem cicho
-No...cóż...zda...zdarza się - wydyszała
-Te słonko uważaj bo powietrze nam sie skończy- zaśmiałem się z szyderczym uśmieszkiem
-Bardzo zabawne- odparła łapiąc już normalnie oddech
-No prawda. Dzięki za komplement- uśmiechnałęm się
-To nie miał być komplement- rzekła
-Oj tam...Pora na zwiedzanie...To ruszaj ten tyłek a może mnie dogonisz- odparłem i przyśpieszyłem kroku

Kinga??

Od Kingi cd Jace'a

-Zaczekaj! -krzyknęłam za odchodzącym powoli Jonatanem.
-Ruszaj swój zacny tyłek, bo ja nie lubię czekać. -uśmiechnął się szyderczo. Nie odpowiedziałam nic tylko zawołam Dragona, który szedł razem ze mną. Jonatan zwolnił. całą drogę pogwizdywał i czasem zerkał to na swojego 'kota' to na mnie. Spuściłam głowę patrząc na ziemię. Wyglądała dość... uroczo. Nagle wpadłam na Jonatana.
-Hej! -zaśmiał się. -Ktoś tu na mnie leci. -udawał zszokowanego. Mogę się założyć, że miał niejedną dziewczynę.
-Przepraszam... zamyśliłam się... -powiedziałam pośpiesznie zawstydzona. Poczułam, że na policzkach pojawiają mi się rumieńce.
-Dobra. Tutaj znajduje się zagroda i mała wiata dla koni. Możesz tutaj zostawić swojego rumaka. -wskazał na dość dużą ogrodzoną polanę oraz na małą wiatę.
-Aha... -szepnęłam i złapałam ogiera. Razem z Jonatanem podeszliśmy do zagrody.
-Na co czekasz? Wpuść go i chodźmy bo całego dnia to ja nie mam. -szturchnął mnie w żebro. Syknęłam, bo nie było to przyjemne.
-Ale.. jest mały problem. On nie może być z innymi końmi, bo.. łagodnie mówiąc się z nimi bije. -pogłaskałam Dragona.
-No to... stój tu. -Jonatan wszedł do zagrody i wyciągnął z niej pastuch. Ogrodził nim mały skrawek trawy wraz z wejściem do jednego z boksów. Patrzyłam się na jego mięśnie, które napinały się i wracały z powrotem na wcześniejszą pozycję.
-Proszę. Teraz go tam dawaj i chodźmy.
-Dziękuję.. -szepnęłam i wpuściłam Dragona na jego skrawek trawy. Pożegnałam się i wróciłam do Jonatana. Ten był już gdzieś daleko. Musiałam, więc biec by go dogonić.
-Nie... mogłeś... zaczeka? -mówiłam zdyszana. Moja kondycja trochę zmalała.


(Jonatan?)

Od Natalii cd Alicji

-Trzeba będzie chodzić tam co drugi dzień- powiedziałam cicho
-Albo i częściej-westchneła Alicja
-Jakos damy radę...Musimy - wzruszyłam ramionami

Alicja?
<Mam jakąś blokadę na wenie ;-; >

Od Jace'a cd Kingi

-CO?Lia Nie zostawiaj mnie!- krzyknąłem za Natalią
-Jak chcesz to idź...jakoś sobie poradzę -odarła nowa
-No niestety ale Natalia to głównodowodząca wiec muszę się tobą zająć- prychnąłem
-Nie musisz...Umiem radzic sobie sama- stwierdziła
-Peszek...Wątpie w to -zakpiłem i gwizdnąłem krótko. Z gęstwin lasu wyszedł mój lampart Red. Prężnym skokiem znalazł się koło mojego boku mrucząc cicho.
-Ładny...Kotek- powiedziała cicho Kinga
-Dziekuję...To słodkie ze jestem kotkiem- powiedziałem z usmieszkiem
-To nie było do ciebie tylko do twojego lamparta- odparła
-No co ty nie powiesz...Dobra...Pora na małe oprowadzanie- odparłem idąc w las

Kinga?

Od Kingi cd Natalii

Byłam zmieszana. Tyle już z nikim nie rozmawiałam (nie licząc Dragona i samą siebie).
-Chyba nie powinien... -uśmiechnęłam się niemrawo. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech, a ja zerknęłam na chłopaka, a raczej mężczyznę.
-Siadaj. Jestem Natalia, a to Jonatan. Jak Ci na imię? -spytała i zaprosiła mnie wskazując na ławkę.
-Jestem Kinga. -odparłam ściągając siodło z Dragona i puszczając go wolno. nigdy nie uciekał ode mnie i trzymał się blisko, więc bez obawy mogłam usiąść obok kobiety. odłożyłam zmęczone "życiem" siodło na ziemię. Siedziałam na przeciwko Jonatana. Mogłam mu się dokładnie przyjrzeć. Miał dłuższe, lekko kręcone blond włosy. Był bardzo przystojny. Spod koszuli można było zobaczyć umięśnione ciało, które doprowadzało mnie do rozmarzenia. Dotknąć takiej klaty.. ahhh...
-Nigdy nie widziałaś człowieka? -spytał nagle.
-Oh... przepraszam... Od dwóch lat.. wcale... -powiedziałam speszona i dopiero potem zrozumiałam, że wcale nie pytał o to tylko był zły, że się mu przyglądałam. Kompletnie straciłam wprawę w rozmawianiu z ludźmi.
-Przestań być taki wredny. -upomniała go Natalia, a ten przewrócił oczami. Nagle przyszła jakaś dziewczyna o blond włosach i zawołała Natalię. Rozmawiały przez jakiś czas, a potem Natalia podeszła do Jonatana.
-Masz za zadanie dotrzymać towarzystwa Kindze. -uśmiechnęła się do niego wrednie po czym wysłała do mnie promienny uśmiech i odeszła pozostawiając nas samych.

(Jonatan? )

Od Natalii cd Kingi

-Czego tu szukasz?-spytałam
-Ja?-zdziwiła się
-Nie...Święty Mikuś z tego lasu- zakpił za moimi plecami Jace
-Nie znam chłopaka- stwierdziła obca
-Jace ryj...A co do ciebie. To szukasz moze bezpiecznego miejsca?-powiedziałam
-No w sumie...to tak a co?-spytała
-A to że jak nie będzie ci przeszkadzał niewyparzony język Jonatana to mozesz się przysiąść -odparłam

Kinga?