No już mała-powiedziałem.-Chodź tu.
Przyciągnąłem ją bliżej siebie, a ona wtuliła się we mnie. Łzy dalej ciekły strumieniem po jej policzkach, po czym skapywały na moją koszulkę. Siedziałem głaszcząc ją po ramieniu, czekając aż się uspokoi.
-Nie powinieneś widzieć mnie w takim stanie-odezwała się w końcu.
Spojrzałem na nią. Siedziała wtulona ze wzrokiem wbitym w przestrzeń.
-A ja uważam, że wręcz przeciwnie. W końcu przy mnie nie musisz udawać, że wszystko gra. Przecież kocham cię bez względu na wszystko. A teraz spróbuj zasnąć.
Zapanowała cisza, którą w końcu przerwała Lia.
-To wspomnienie dotyczyło śmierci mojej mamy-odezwała się cicho.-Miałam wtedy pięć lat. Bawiłam się pod stołem, a moja mama siedziała na kanapie zszywając moją bluzkę, kiedy do pokoju wpadł pijany ojciec. Powyzywał, wyszedł i wrócił z nożem. Wtedy ją zaatakował...-głos się jej załamał, a w jej oczach zalśniły łzy.-Strasznie się wtedy bałam.
-Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić-powiedziałem opierając głowę o czubek jej głowy.- Chociaż to nie łatwe, nie myśl już o tym i spróbuj się jeszcze zdrzemnąć.
Lia?
piątek, 5 sierpnia 2016
czwartek, 4 sierpnia 2016
Od Lii cd Alexy'ego
~Znów miałam pięć lat... Siedziałam pod stołem bawiąc się moim ulubionym zabawkowyn koniem. Mama siedziała na kanapie, na wprost od stołu i zaszywała dziórę w mojej ulubionej bluzce...takiej morskiej z pandą... było popołudnie. Nagle dobiegł mnie huk. Do salonu wpadł pijany ojciec wyzywając mamę od kurew i dziwek... Mama płacze...nie chcę by płakała... Ojciec na moment wyszedł...Mama szeptem kazała mi siedzieć pod stołem cicho...ale po co?? Ojciec wpadł ponownie do pokoju z nożem. Znów użył tego dziwnego słowa. Co ono znaczy? Czemu krzyczy na mamę? Z podstołu miałam kiepski widok. Ni z tego ni z owego mama krzyknęła. Widziałam jak mama siada na kanapie. Jakaś dziwna ciemna ciecz...sok pomidorowy się rozlał? Dlatego mama krzyczy? Nagle wszystkie chałasy ustały. Siedziałam skulona pod stołem przyciskając do siebie mojego kochanego konika... Ojciec mruczał coś pod nosem. Po 10 minutach na podłogę, pod moje nogi poturlała się głowa mamy...~
-NIE!!!!!- zerwałam się z krzykiem. Serce chciało wyskoczyć mi z piersi a oddech miałam przyśpieszony.
-Co jest? Dorwę sukinkota- powiedział zaskoczony Alexy.
-Ja...on...ona...to...- nie umiałam się wysłowić. Łzy spływały mi po policzku strumieniem. Schowałam twarz w dłonie i przygryzłam dolną wargę.
-Lii...Powiedz co jest- powiedział cicho chłopak obejmując mnie
-Ja...n...nic ty...tylko wspo...wspomnienia- powiedziałam urywanymi słowami. Nie chciałam by widział mnie w tym stanie...
Alexy?
xD ale pojechana przeszłość
-NIE!!!!!- zerwałam się z krzykiem. Serce chciało wyskoczyć mi z piersi a oddech miałam przyśpieszony.
-Co jest? Dorwę sukinkota- powiedział zaskoczony Alexy.
-Ja...on...ona...to...- nie umiałam się wysłowić. Łzy spływały mi po policzku strumieniem. Schowałam twarz w dłonie i przygryzłam dolną wargę.
-Lii...Powiedz co jest- powiedział cicho chłopak obejmując mnie
-Ja...n...nic ty...tylko wspo...wspomnienia- powiedziałam urywanymi słowami. Nie chciałam by widział mnie w tym stanie...
Alexy?
xD ale pojechana przeszłość
Od Alexy'ego cd Lii
-A niedoszły obiad nie ma nic przeciwko-powiedziałem, układając się wygodnie.
-Nie kręć się-powiedziała, przymykając oczy.
-Nie narzekaj, bo poduszka wyjdzie.
Wtuliła się jeszcze bardziej.
-Nawet nie próbuj-syknęła.
-Też cię kocham, kannibalko.
Zaśmiałem się lekko. Siedziałem wsłuchując się w jej spokojny oddech. W tym momencie wyglądała na tak bezbronną. Nic bardziej mylnego. Obserwowałem ją jeszcze przez chwilę, po czym sam zasnąłem.
Natalia?
-Nie kręć się-powiedziała, przymykając oczy.
-Nie narzekaj, bo poduszka wyjdzie.
Wtuliła się jeszcze bardziej.
-Nawet nie próbuj-syknęła.
-Też cię kocham, kannibalko.
Zaśmiałem się lekko. Siedziałem wsłuchując się w jej spokojny oddech. W tym momencie wyglądała na tak bezbronną. Nic bardziej mylnego. Obserwowałem ją jeszcze przez chwilę, po czym sam zasnąłem.
Natalia?
Od Lii cd Alexy'ego
Westchnęłam cicho opierając głowę o jego ramię. Przymknęłam oczy i zamruczałam zadowolona. Tylko ja i on...żadnych osób trzecich...no dobra nie licząc mojego wilka. Ziewnęłam lekko mocniej wtulając się w Alexy'ego.
-Kocham cię mój osobisty idioto- szepnęłam sennie.
-Widzę że kanibalka jest senna- zaśmiał się chłopak
-I z wielką chcęcią zaśnie wtulona w swój niedoszły obiad- ziewnęłam.
Alexy?
Moja wena uciekła w las ;-;
-Kocham cię mój osobisty idioto- szepnęłam sennie.
-Widzę że kanibalka jest senna- zaśmiał się chłopak
-I z wielką chcęcią zaśnie wtulona w swój niedoszły obiad- ziewnęłam.
Alexy?
Moja wena uciekła w las ;-;
Od Alexy'ego cd Lii
-Twój idiota, twój dopóki mnie nie będziesz miała dość-powiedziałem, obejmując i przyciągając ją bliżej siebie.
-Dlaczego miałbym mieć cię dość?-spytała marszcząc brwi.
-Jeszcze nie wiesz jaki potrafię być wkurzający. A tylko wczoraj słyszałem to ze trzydzieści razy od... kumpla.
-Kumpla? Chyba dobrze się znacie, skoro ten twój "kolega" wiedział co się z tobą dzieje. A ładna chociaż?
-Straszliwie. Długie nogi, srebrem włosy. I to imię... Mike-zaśmiałem się.-Wspólnik w zbrodni. Z pewnością się tu niedługo przypałęta, łajza jedna. Jemu krzywdę można zrobić. Jest niestabilny umysłowo, więc dla niego to będzie przyjemność-wyszczerzyłem się.
-Skoro tak uważasz-powiedziała ze śmiechem.
Przyglądałem się jej chwilę. Głupi to ma zawsze szczęście.
-Co ty takiego w sobie masz Lia. Nie dość, że złamałem swoje zasady to jeszcze się w tobie zakochałem.
-Pewnie mój całokształt.
-Kształty. .. no myślę, że jakieś znaczenie miały w mojej ocenie-powiedziałem udając poważnego, a Natka, przywaliła mi z łokcia.
-CAŁOKSZTAŁT idioto.
-Jakoś mi początek umknął -wszczerzyłem się.
-Słyszałeś co chciałeś.
-Możliwe, ale prawdziwy powód mojego zakochania, to cała ty. I wiesz co ci powiem? Jestem cholernym szczęściarzem, że cię mam-powiedziałem przygraniająć ją bliżej siebie.
Natalia?
-Dlaczego miałbym mieć cię dość?-spytała marszcząc brwi.
-Jeszcze nie wiesz jaki potrafię być wkurzający. A tylko wczoraj słyszałem to ze trzydzieści razy od... kumpla.
-Kumpla? Chyba dobrze się znacie, skoro ten twój "kolega" wiedział co się z tobą dzieje. A ładna chociaż?
-Straszliwie. Długie nogi, srebrem włosy. I to imię... Mike-zaśmiałem się.-Wspólnik w zbrodni. Z pewnością się tu niedługo przypałęta, łajza jedna. Jemu krzywdę można zrobić. Jest niestabilny umysłowo, więc dla niego to będzie przyjemność-wyszczerzyłem się.
-Skoro tak uważasz-powiedziała ze śmiechem.
Przyglądałem się jej chwilę. Głupi to ma zawsze szczęście.
-Co ty takiego w sobie masz Lia. Nie dość, że złamałem swoje zasady to jeszcze się w tobie zakochałem.
-Pewnie mój całokształt.
-Kształty. .. no myślę, że jakieś znaczenie miały w mojej ocenie-powiedziałem udając poważnego, a Natka, przywaliła mi z łokcia.
-CAŁOKSZTAŁT idioto.
-Jakoś mi początek umknął -wszczerzyłem się.
-Słyszałeś co chciałeś.
-Możliwe, ale prawdziwy powód mojego zakochania, to cała ty. I wiesz co ci powiem? Jestem cholernym szczęściarzem, że cię mam-powiedziałem przygraniająć ją bliżej siebie.
Natalia?
Od Lii cd Alexy'ego
-Póki nie spróbujesz mnie zranić bądź jeść z jego miski to...za jakieś dwie godziny- zaśmiałam się. Usiadłam obok niego i westchnęłam lekko.
-Dwie godziny? Aż tyle?- spytał
-Tak bo siadłeś w miejscu gdzie... z resztą nieważne- odparłam
-Gdzie co ??- otworzył oczy patrząc na mnie
-Oj nieważne nieważne- mruknęłam
-Natalia mów co wiesz a to czego nie wiesz też mi powiedz!- zarządał ze śmiechem
-A magiczne słowo?- spytałam niewinnie
-Hokus pokus czary mary mów tą prawdę nim wezmą mnie diabły- wyrecytował. Zaśmiałam się tylko i wstałam.
-Ujmę to tak...Siedzisz na miejscu gdzie Sillen zostaje ojcem- uśmiechnęłam się
-Że co?? Znaczy że on tu wilczyce zalicza?- wytrzeszczył oczy
-Nie głuptasie! Znaczy że tam szczenią się te wilczyce- mruknęłam.
-Oooo... i tak fuj- stwierdził przesuwając się na drugi koniec kanapy.
-Ciekawe co mówiła twoja matka jak się rodziłeś- zachichotałam
-Pewnie coś w stylu "o kurna kolejny idiota na świecie"- wyszczerzył się.
-Może i idiota...ale mój idiota- szepnęłam siadając obok. Oparłam głowę o jego ramię i westchnęłam zadowolona z życia.
Alex?
-Dwie godziny? Aż tyle?- spytał
-Tak bo siadłeś w miejscu gdzie... z resztą nieważne- odparłam
-Gdzie co ??- otworzył oczy patrząc na mnie
-Oj nieważne nieważne- mruknęłam
-Natalia mów co wiesz a to czego nie wiesz też mi powiedz!- zarządał ze śmiechem
-A magiczne słowo?- spytałam niewinnie
-Hokus pokus czary mary mów tą prawdę nim wezmą mnie diabły- wyrecytował. Zaśmiałam się tylko i wstałam.
-Ujmę to tak...Siedzisz na miejscu gdzie Sillen zostaje ojcem- uśmiechnęłam się
-Że co?? Znaczy że on tu wilczyce zalicza?- wytrzeszczył oczy
-Nie głuptasie! Znaczy że tam szczenią się te wilczyce- mruknęłam.
-Oooo... i tak fuj- stwierdził przesuwając się na drugi koniec kanapy.
-Ciekawe co mówiła twoja matka jak się rodziłeś- zachichotałam
-Pewnie coś w stylu "o kurna kolejny idiota na świecie"- wyszczerzył się.
-Może i idiota...ale mój idiota- szepnęłam siadając obok. Oparłam głowę o jego ramię i westchnęłam zadowolona z życia.
Alex?
Od Alexy'ego cd Lii
-Mam nadzieje, że nie uciekniesz-mruknąłem pod nosem.
Natalia uśmiechnęła się i ruszyła w stronę ciemnych korytarzy. Rozsiadłem się wygodnie pod czujnym wzrokiem Silla. Przymknąłem oczy, ignorując spojrzenie wilka. Zmęczenie z ostatnich kilku tygodni dało o sobie znać. Jeszcze kilka dni temu najdłuższy nieprzerwany sen trwał półgodziny, a teraz na reszcie mogę spokojnie odpocząć bez noża na gardle. Teraz wszystko powoli zaczynało się uspokajać. Wróciłem, nie oberwałem po gębie i zyskałem kogoś, na kim mi zależy. Usłyszałem ciche kroki.
-Masz bardzo wygodną kanapę-powiedziałem z wciąż przymkniętymi oczami, uśmiechając się lekko.
-Bardzo mnie to cieszy-powiedziała z sarkazmem.
-Za to twój "ochroniarz" nie z poszczególnych mnie z oka. Dobrze go sobie wyszkoliłaś. Zastanawiałem się tylko, kiedy rzuci mi się do gardła.
Natalia?
Natalia uśmiechnęła się i ruszyła w stronę ciemnych korytarzy. Rozsiadłem się wygodnie pod czujnym wzrokiem Silla. Przymknąłem oczy, ignorując spojrzenie wilka. Zmęczenie z ostatnich kilku tygodni dało o sobie znać. Jeszcze kilka dni temu najdłuższy nieprzerwany sen trwał półgodziny, a teraz na reszcie mogę spokojnie odpocząć bez noża na gardle. Teraz wszystko powoli zaczynało się uspokajać. Wróciłem, nie oberwałem po gębie i zyskałem kogoś, na kim mi zależy. Usłyszałem ciche kroki.
-Masz bardzo wygodną kanapę-powiedziałem z wciąż przymkniętymi oczami, uśmiechając się lekko.
-Bardzo mnie to cieszy-powiedziała z sarkazmem.
-Za to twój "ochroniarz" nie z poszczególnych mnie z oka. Dobrze go sobie wyszkoliłaś. Zastanawiałem się tylko, kiedy rzuci mi się do gardła.
Natalia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)