Stałem chwilę w kompletnym szoku. Patrzyłem się jak idiota w punkt, gdzie przed chwilą stała dziewczyna. Zepchnęła mnie na skalną półkę, powiedziała, że mnie kocha i uciekła. Naprawdę dziewczyny są z innej planety. Kto je zrozumie? Dałem sobie mentalnego kopa i ruszyłem szybko do ściany. Wspiołem się szybko na górę i ruszyłem pędem ze nią. Dogoniłem ją niedaleko jej kryjówki. Złapałem ją w talii i odwróciłem ją w moją stronę.
-Myślałaś, że mi uciekniesz? Nie ma tak łatwo. Natalia, czy to co powiedziałaś to prawda?
-A nawet jeśli?-Powiedziała nie patrząc na mnie.
-A to-powiedziałem podnosząc jej głowę, tak aby spojrzała mi w oczy- że ja ciebie też kocham Kannibalko. Byłaś jedynym powodem, aby tu wrócić... Oraz mojej ucieczki bez słowa. Zakochałem się. I masz rację jestem kretynem.
-A jeśli kłamię-powiedziała zadziornie.
-To ja też -powiedziałem ze śmiechem.-Jednak ja... wolał bym tą pierwszą wersję.
Natalia?
środa, 3 sierpnia 2016
Od Lii cd Alexy'ego
-Podobno trucizna jest bronią kobiet...I to jeden ze sposobów...Zawsze można jeszcze kogoś utopić bądź poćwiartować.- odparłam wymijająco.
-Krwawa z ciebie osoba- stwierdził
-Nie tylko krwawa ale i szczwana- uśmiechnęłam się złowieszczo. Od jakiś 5 minut obserwowałam skalną półkę jakieś 10 metrów pod nami...taaa...jakiś plan miałam.
-Szczwana? Aż się boję. Albo i jednak nie- wyszczerzył się
-Nie? A powinieneś. Wiesz co ci powiem?- spytałam od niechcenia
-Nie. Nie wiem- powiedział.
-No to cóż...zaraz się dowiesz więc mam nadzieję że umiesz się wspinać- mruknęłam
-No daję rade a co?- zmarszczył brwi zaniepokojony
-Ach nic takiego...- szepnęłam i zepchnęłam go na półkę. Wstałam i otrzepałam się z piasku. Spojrzałam w dół na Alexa i powiedziałam głośno
-A tak poza tym kocham cię kretynie.
Szybkim krokiem oddaliłam się od tego miejsca w stronę swojej kryjówki...Tylko mój mały bunkier dawał poczucie bezpieczeństwa...no raczej to że jako jedyna znam jego korytarze...
Alex?
-Krwawa z ciebie osoba- stwierdził
-Nie tylko krwawa ale i szczwana- uśmiechnęłam się złowieszczo. Od jakiś 5 minut obserwowałam skalną półkę jakieś 10 metrów pod nami...taaa...jakiś plan miałam.
-Szczwana? Aż się boję. Albo i jednak nie- wyszczerzył się
-Nie? A powinieneś. Wiesz co ci powiem?- spytałam od niechcenia
-Nie. Nie wiem- powiedział.
-No to cóż...zaraz się dowiesz więc mam nadzieję że umiesz się wspinać- mruknęłam
-No daję rade a co?- zmarszczył brwi zaniepokojony
-Ach nic takiego...- szepnęłam i zepchnęłam go na półkę. Wstałam i otrzepałam się z piasku. Spojrzałam w dół na Alexa i powiedziałam głośno
-A tak poza tym kocham cię kretynie.
Szybkim krokiem oddaliłam się od tego miejsca w stronę swojej kryjówki...Tylko mój mały bunkier dawał poczucie bezpieczeństwa...no raczej to że jako jedyna znam jego korytarze...
Alex?
Od Alexy'ego cd Lii
Spojrzałem na nią. Uśmiech oznaczał, że jeszcze może nie wszystko stracone.
-W to nie wątpię. To jest jeden z najprostszych sposobów. Zaraz przed powieszeniem się, a w biciem sobie noża.
- Od kiedy z ciebie taki znawca?
"Od kiedy przesłuchiwani chcieli skrócić sobie mękę " toć jej tego nie powiem.
- Tak słyszałem. Lądowało się w różnych dziwnych miejscach i słyszało się to, i owo.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, którą przerwała.
-Co zrobiłeś aby wyrównać rachunki?
Spojrzałem na nią,bijąc się z myślami. Po tym wszystkim zasługuje aby wiedzieć. W głowie, wciąż mam obraz tej dziewczyny i bólu w jej oczach. Westchnąłem.
-A co można zrobić z facetem, który zabił bliskie ci osoby? Oko, za oko. Prawie, bo to on zginął, a nie jego siostra. Ona za to podsumowała rzeczywistość. -uśmiechnąłem się krzywo.-Co się stało to się nie odstanie. A jakie są te twoje sposoby na śmierć? -zaśmiałem się lekko.
Natalia?
-W to nie wątpię. To jest jeden z najprostszych sposobów. Zaraz przed powieszeniem się, a w biciem sobie noża.
- Od kiedy z ciebie taki znawca?
"Od kiedy przesłuchiwani chcieli skrócić sobie mękę " toć jej tego nie powiem.
- Tak słyszałem. Lądowało się w różnych dziwnych miejscach i słyszało się to, i owo.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy, którą przerwała.
-Co zrobiłeś aby wyrównać rachunki?
Spojrzałem na nią,bijąc się z myślami. Po tym wszystkim zasługuje aby wiedzieć. W głowie, wciąż mam obraz tej dziewczyny i bólu w jej oczach. Westchnąłem.
-A co można zrobić z facetem, który zabił bliskie ci osoby? Oko, za oko. Prawie, bo to on zginął, a nie jego siostra. Ona za to podsumowała rzeczywistość. -uśmiechnąłem się krzywo.-Co się stało to się nie odstanie. A jakie są te twoje sposoby na śmierć? -zaśmiałem się lekko.
Natalia?
Od Lii cd Alexy'ego
Spojrzałam na niego i przygryzłam dolną wargę. Odwróciłam szybko głowę i westchnęłam.
-Masz farta. Zapomniałam igieł z domu a strzał marnować nie będę- powiedziałam po dłuższej chwili.
-Rozumiem...igły łatwiej znaleźć niż dobre strzały- odparł
-Nie... Igły trudniej wyjąć z rany- wzruszyłam ramionami.
-Ta...to też racja- stwierdził. Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego. Sama nie wiedziałam do końca co zrobić bądź co powiedzieć. Spóściłam wzrok na ziemię i ruszyłam dalej. Przysiadłam na skraju wąwozu i spojrzałam w dół.
-Za nisko by zginąć za wysoko by nic się nie stało- mruknęłam
-Ty niechcesz się zabić hę?- spytał Alex marszcząc brwi
-Mam ciekawsze pomysły na śmierć- uśmiechnęłam się
Alex?
-Masz farta. Zapomniałam igieł z domu a strzał marnować nie będę- powiedziałam po dłuższej chwili.
-Rozumiem...igły łatwiej znaleźć niż dobre strzały- odparł
-Nie... Igły trudniej wyjąć z rany- wzruszyłam ramionami.
-Ta...to też racja- stwierdził. Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego. Sama nie wiedziałam do końca co zrobić bądź co powiedzieć. Spóściłam wzrok na ziemię i ruszyłam dalej. Przysiadłam na skraju wąwozu i spojrzałam w dół.
-Za nisko by zginąć za wysoko by nic się nie stało- mruknęłam
-Ty niechcesz się zabić hę?- spytał Alex marszcząc brwi
-Mam ciekawsze pomysły na śmierć- uśmiechnęłam się
Alex?
Od Alexy'ego cd Lii
-Ponieważ nawet jeśli chciałabyś mi tylko zaszkodzić to w nerwach mogłabyś nawet niechcący zabić.
-Skąd taka pewność?
-Ostatnie doświadczenia.
Dziewczyna przyśpieszyła kroku. Ruszył za nią. W jej oczach było widać wściekłość. Nie dziwiłem jej się.
- Posłuchaj-powiedziałem, łapiąc ją za przed ramię.- Wracając tu, wiedziałem, że będziesz wściekła, ale wysłuchaj mnie. Tylko tego chcę. Wiem, że nie zasługuję na twoje zaufanie. Uciekłem jak tchórz, ale nie mogłem powiedzieć ci prosto w oczy, że chcę odejść. Nie potrafiłem tego. Zostając tu łamałem swoje zasady,trzymania się z dala od wszystkich. Za bardzo dopuściłem cię do siebie, więc musiałem zniknąć. Zrobiłem to przez jednego gościa, który zabrał mi wszystko. I był gotowy zrobić to ponownie. Kiedyś dotarłem do pewnych źródeł i prawie do niego, ale mi umknął. Musiałem dokończyć to, co zacząłem. Zrobiłem to i nie jestem dumny, z sposobów jakich użyłem. Wróciłem... I wiem, że jestem największym dupkiem jakiego znasz. Nie proszę cię o wybaczenie, bo nie zasłużyłem na nie. Powiedziałem co miałem, a teraz możesz mnie nafaszerować igłami.
<Natalia?>
-Skąd taka pewność?
-Ostatnie doświadczenia.
Dziewczyna przyśpieszyła kroku. Ruszył za nią. W jej oczach było widać wściekłość. Nie dziwiłem jej się.
- Posłuchaj-powiedziałem, łapiąc ją za przed ramię.- Wracając tu, wiedziałem, że będziesz wściekła, ale wysłuchaj mnie. Tylko tego chcę. Wiem, że nie zasługuję na twoje zaufanie. Uciekłem jak tchórz, ale nie mogłem powiedzieć ci prosto w oczy, że chcę odejść. Nie potrafiłem tego. Zostając tu łamałem swoje zasady,trzymania się z dala od wszystkich. Za bardzo dopuściłem cię do siebie, więc musiałem zniknąć. Zrobiłem to przez jednego gościa, który zabrał mi wszystko. I był gotowy zrobić to ponownie. Kiedyś dotarłem do pewnych źródeł i prawie do niego, ale mi umknął. Musiałem dokończyć to, co zacząłem. Zrobiłem to i nie jestem dumny, z sposobów jakich użyłem. Wróciłem... I wiem, że jestem największym dupkiem jakiego znasz. Nie proszę cię o wybaczenie, bo nie zasłużyłem na nie. Powiedziałem co miałem, a teraz możesz mnie nafaszerować igłami.
<Natalia?>
Od Lii cd Alexy'ego
Napięłam łuk i wycelowałam w chłopaka.
-Kanibal nie zmiena przyzwyczajeć- odparłam oschle.
-Spokojnie nic ci nie zrobię- powiedział unosząc dłonie do góry
-Nie zdąrzył byś nawet. Co zapomniałeś zabrać że wróciłeś?- spytałam. Tyle go nie było a ja jak durna się zamartwiałam...co to to nie. Niech nie liczy na ciepłe przyjęcie.
-Nic...Po prostu załatwiłem co musiałem- stwierdził. Opuściłam łuk i schowałam strzałę.
-Powiedzmy że ci wierzę. Jednak nie licz na zaufanie- mruknęłam. Zabrałam ryby i oczyściłam strzały. Ruszyłam do głównego obozu a Alex za mną. Gdy byłam na miejscu oddałam ryby pod opiekę Jace'a i ruszyłam do skarpy.
-Wiesz jaką mam ochotę nafaszerować cię igłami?- spytałam
-Nie wątpie. Wolałbym jednak jeszcze trochę pożyć.- odparł
-A kto powiedział że ciebię zabiję?
Alex?
-Kanibal nie zmiena przyzwyczajeć- odparłam oschle.
-Spokojnie nic ci nie zrobię- powiedział unosząc dłonie do góry
-Nie zdąrzył byś nawet. Co zapomniałeś zabrać że wróciłeś?- spytałam. Tyle go nie było a ja jak durna się zamartwiałam...co to to nie. Niech nie liczy na ciepłe przyjęcie.
-Nic...Po prostu załatwiłem co musiałem- stwierdził. Opuściłam łuk i schowałam strzałę.
-Powiedzmy że ci wierzę. Jednak nie licz na zaufanie- mruknęłam. Zabrałam ryby i oczyściłam strzały. Ruszyłam do głównego obozu a Alex za mną. Gdy byłam na miejscu oddałam ryby pod opiekę Jace'a i ruszyłam do skarpy.
-Wiesz jaką mam ochotę nafaszerować cię igłami?- spytałam
-Nie wątpie. Wolałbym jednak jeszcze trochę pożyć.- odparł
-A kto powiedział że ciebię zabiję?
Alex?
Od Alexy'ego cd Lii
Poszliśmy nad rzekę, gdzie spędziliśmy cały dzień. Rozmawialiśmy i żartowaliśmy przez cały czas. Z tygodnia na tydzień dziewczyna stawała mi się coraz bliższa, a ja mówiłem jej o sprawach, które trzymałem tylko dla siebie. Zaczynało mi coraz bardziej zależeć, więc musiałem zacząć z tym walczyć. Nie mogłem pozwolić, aby przeze mnie cierpiała lub co gorsza, zginęła podobnie jak siostra i Ann. Umówiłem się z nią następnego dnia nad rzeką, ale na spotkanie nie dotarłem. W nocy spakowałem rzeczy i uciekłem. Bez słowa wyjaśnienia. Nie byłbym w stanie powiedzieć jej prosto w oczy, że muszę odejść, ponieważ zaczynało mi na niej zależeć. Odeszłem, zostawiając ją z myślą, że zobaczymy się rano nad rzeką. Jak tchórz.
***** kilka miesięcy później *****
-Wypuść mnie, a przyniosę ci wszystko czego chcesz - rozległ się ponowny szloch spod ściany.
Siedziałem rozwalony na fotelu bawiąc się sztyletem. Spojrzałem w stronę głosu. Od ścianą siedziała młoda blond włosa dziewczyna. Ręce miała związane nad głową, a po policzkach płynęły strumienie łez. Podeszłem do niej i przyklęknąłem tak, aby spojrzeć jej w oczy. Ona nie widziała moich ukrytych w cieniu kaptura.
-Słońce, ja nic od ciebie nie chce.
Spojrzała na mnie, nie rozumiejąc
-To dlaczego mnie tu trzymasz?
-Nie rozumiesz? Przez twojego brata. Mam z nim pewne rachunki do wyrównania, a on się przede mną chowa. Bardzo nie ładnie. A mi się znudziła zabawa w kotka i myszkę, więc postanowiłem zrobić zasadzkę. Kilku jego ludzi z "małą" pomocą powiedziało, że tylko ty się dla niego liczysz. Niestety musiałem ich po zabijać, bo już nie nadawał się do niczego. Teraz rozumiesz, skarbie? Jesteś tylko przynętą.
-Więc to ty jesteś Corvus. Człowiek, którego szuka.
-Bingo.
Usłyszałem hałas, informujący, że przybył mój ostatni cel. Po chwili do pomieszczenia, znajdującego się na piętrze opuszczonego budynku wszedł łysy mężczyzna około czterdziestki. W rękach trzymał karabin. Postawiłem szybko dziewczynę na nogi i przyłożyłem jej sztylet do szyi.
-Nareszcie Greg. Już myślałem, że nie obchodzi cię los siostry.
-Corvus, tak myślałem, że to ty. Kruk przyleciał do kata, co? Kiedyś propnowałem, ci współpracę, ale ty odmówiłeś. Ja nie przyjmuję odmowy, dlatego musiała być kara. Szkoda, bo ładne były...
Krew zagotowała mi się w żyłach. Przycisnąłem sztylet mocniej do szyi dziewczyny, aż popłynęła kropla krwi po jej bladej cerze.
-Wykop karabin pod ścianę, to ją puszczę, ale każda minuta zwłoki kosztuje kolejną kroplę-wysyczałem.
Wykonał moje polecenie, a ja doskoczyłem do niego powalające go na ziemię.
-Wiesz co będzie teraz? Nie bez przyczyny nazwałeś mnie Corvus-odwróciłem głowę do przerażonej dziewczyn. - Lepiej nie patrz.
Powoli przejechałem sztyletem po brzuch gościa, otwierając głęboką ranę, przez którą było widać wnętrzności, a na koniec wbiłem mu ostrze w gardło. Krzyki ofiary ucichły, lecz nadal było słychać płacz dziewczyny. Ustałem patrząc na moje "dzieło" pustym wzrokiem. Zabójca mojej siostry i dziewczyny zginął. Wyznaczył wcześniej sporą nagrodę za moją głowę.
-Jesteś potworem-doszedł mnie cichy głos pełen cierpienia.
Odwróciłem głowę w jego kierunku. Dziewczyna patrzyła na mnie z bólem i złością.
-Nigdy nie powiedziałem, że nim nie jestem-odwróciłem do wejścia, gdzie było słychać hałasy. Pewnie ludzie Łysego.
Wyskoczyłem przez okno.
**********
Wróciłem do swojej kryjówki. Pochyliłem się nad miską z wodą, aby zmyć z siebie krew. Spojrzałem na swoje odbicie. Włosy miałem do ramion, a na twarzy widoczny zarost. Od czasu mojej ucieczki połowałem na drania, który zabił dwie ważne dla mnie osoby, abym mógł żyć w spokoju. Dziś skończyła się moja misja.
-Silver naprawdę myślisz, że cię nie słyszę? Tobie może doruwnać tylko stado słoni jeśli chodzi o twój chód.
Za mną stał chłopak, o srebrnych włosach. Mike, jedyny przyjaciel i pomocnik w zbrodniach w ostatnich latach.
-Wiesz co Alexy....
-Nie nazywaj mnie tak-przerwałem mu.- Alexy zginął, gdy pierwszy raz zabiłem.
-No dobra, dobra. Corvus, stary, powiem ci, że byłeś dla niego niesamowicie delikatny. Porównując do "przekonywania" jego ludzi aby ci powiedzieli co chciałeś, to było nic. I co dalej zamierzasz?
-Nie wiem.
-Wrócisz tam, czy dalej będziesz się "tylko przyglądał z daleka"?
Po odejściu, często wracałem niezuważony, aby poobserwować co dzieje się w Obozie Ocalałych. Brakowało mi szczególnie jednej osoby, której poświęcałem najwięcej czasu. Teraz po wszystkim bałem się wrócić. Znowu tchórzem. Jak miałem spojrzeć jej w oczy, po tym jak odszedłem bez słowa i co wyrabiałem przez te kilka miesięcy. Bałem się, że mi nie wybaczy. Jednak postanowiłem spróbować. W końcu nie mam nic do stracenia.
Dotarłem na miejsce obozu i zacząłem szukać Natalii. Znalazłem ją nad rzeką, gdzie łowiła ryby z pomocą łuku. Siedziałem na drzewie obserwując ją. "Jeśli się odezwiesz,nie będzie odwrotu. Do tego na pewno dostaniesz po pysku."
-Kannibalka przeżuciła się ryby?-odzywając się i nawiązując do naszych pierwszych rozmów.
Dziewczyna odwróciła się jak rażona prądem. "Oj jak nic dostaniesz po pysku". Ściągnąłem kaptur i zeskoczyłem z drzewa. Spojrzałem na dziewczynę.
-Cześć Lia.
<Natalia?>
***** kilka miesięcy później *****
-Wypuść mnie, a przyniosę ci wszystko czego chcesz - rozległ się ponowny szloch spod ściany.
Siedziałem rozwalony na fotelu bawiąc się sztyletem. Spojrzałem w stronę głosu. Od ścianą siedziała młoda blond włosa dziewczyna. Ręce miała związane nad głową, a po policzkach płynęły strumienie łez. Podeszłem do niej i przyklęknąłem tak, aby spojrzeć jej w oczy. Ona nie widziała moich ukrytych w cieniu kaptura.
-Słońce, ja nic od ciebie nie chce.
Spojrzała na mnie, nie rozumiejąc
-To dlaczego mnie tu trzymasz?
-Nie rozumiesz? Przez twojego brata. Mam z nim pewne rachunki do wyrównania, a on się przede mną chowa. Bardzo nie ładnie. A mi się znudziła zabawa w kotka i myszkę, więc postanowiłem zrobić zasadzkę. Kilku jego ludzi z "małą" pomocą powiedziało, że tylko ty się dla niego liczysz. Niestety musiałem ich po zabijać, bo już nie nadawał się do niczego. Teraz rozumiesz, skarbie? Jesteś tylko przynętą.
-Więc to ty jesteś Corvus. Człowiek, którego szuka.
-Bingo.
Usłyszałem hałas, informujący, że przybył mój ostatni cel. Po chwili do pomieszczenia, znajdującego się na piętrze opuszczonego budynku wszedł łysy mężczyzna około czterdziestki. W rękach trzymał karabin. Postawiłem szybko dziewczynę na nogi i przyłożyłem jej sztylet do szyi.
-Nareszcie Greg. Już myślałem, że nie obchodzi cię los siostry.
-Corvus, tak myślałem, że to ty. Kruk przyleciał do kata, co? Kiedyś propnowałem, ci współpracę, ale ty odmówiłeś. Ja nie przyjmuję odmowy, dlatego musiała być kara. Szkoda, bo ładne były...
Krew zagotowała mi się w żyłach. Przycisnąłem sztylet mocniej do szyi dziewczyny, aż popłynęła kropla krwi po jej bladej cerze.
-Wykop karabin pod ścianę, to ją puszczę, ale każda minuta zwłoki kosztuje kolejną kroplę-wysyczałem.
Wykonał moje polecenie, a ja doskoczyłem do niego powalające go na ziemię.
-Wiesz co będzie teraz? Nie bez przyczyny nazwałeś mnie Corvus-odwróciłem głowę do przerażonej dziewczyn. - Lepiej nie patrz.
Powoli przejechałem sztyletem po brzuch gościa, otwierając głęboką ranę, przez którą było widać wnętrzności, a na koniec wbiłem mu ostrze w gardło. Krzyki ofiary ucichły, lecz nadal było słychać płacz dziewczyny. Ustałem patrząc na moje "dzieło" pustym wzrokiem. Zabójca mojej siostry i dziewczyny zginął. Wyznaczył wcześniej sporą nagrodę za moją głowę.
-Jesteś potworem-doszedł mnie cichy głos pełen cierpienia.
Odwróciłem głowę w jego kierunku. Dziewczyna patrzyła na mnie z bólem i złością.
-Nigdy nie powiedziałem, że nim nie jestem-odwróciłem do wejścia, gdzie było słychać hałasy. Pewnie ludzie Łysego.
Wyskoczyłem przez okno.
**********
Wróciłem do swojej kryjówki. Pochyliłem się nad miską z wodą, aby zmyć z siebie krew. Spojrzałem na swoje odbicie. Włosy miałem do ramion, a na twarzy widoczny zarost. Od czasu mojej ucieczki połowałem na drania, który zabił dwie ważne dla mnie osoby, abym mógł żyć w spokoju. Dziś skończyła się moja misja.
-Silver naprawdę myślisz, że cię nie słyszę? Tobie może doruwnać tylko stado słoni jeśli chodzi o twój chód.
Za mną stał chłopak, o srebrnych włosach. Mike, jedyny przyjaciel i pomocnik w zbrodniach w ostatnich latach.
-Wiesz co Alexy....
-Nie nazywaj mnie tak-przerwałem mu.- Alexy zginął, gdy pierwszy raz zabiłem.
-No dobra, dobra. Corvus, stary, powiem ci, że byłeś dla niego niesamowicie delikatny. Porównując do "przekonywania" jego ludzi aby ci powiedzieli co chciałeś, to było nic. I co dalej zamierzasz?
-Nie wiem.
-Wrócisz tam, czy dalej będziesz się "tylko przyglądał z daleka"?
Po odejściu, często wracałem niezuważony, aby poobserwować co dzieje się w Obozie Ocalałych. Brakowało mi szczególnie jednej osoby, której poświęcałem najwięcej czasu. Teraz po wszystkim bałem się wrócić. Znowu tchórzem. Jak miałem spojrzeć jej w oczy, po tym jak odszedłem bez słowa i co wyrabiałem przez te kilka miesięcy. Bałem się, że mi nie wybaczy. Jednak postanowiłem spróbować. W końcu nie mam nic do stracenia.
Dotarłem na miejsce obozu i zacząłem szukać Natalii. Znalazłem ją nad rzeką, gdzie łowiła ryby z pomocą łuku. Siedziałem na drzewie obserwując ją. "Jeśli się odezwiesz,nie będzie odwrotu. Do tego na pewno dostaniesz po pysku."
-Kannibalka przeżuciła się ryby?-odzywając się i nawiązując do naszych pierwszych rozmów.
Dziewczyna odwróciła się jak rażona prądem. "Oj jak nic dostaniesz po pysku". Ściągnąłem kaptur i zeskoczyłem z drzewa. Spojrzałem na dziewczynę.
-Cześć Lia.
<Natalia?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)