-To na co czekamy! Ruszajmy tyłki i jazda!-krzyknęłam uradowana po czym gwizdnęłam. W naszym kierunku przygalopował Corrido
-Wsiadaj-powiedziałam do dziewczyny wskakując na konia. Niepewnie wykonała moje polecenie po czym nakazała swojemu ptaku nas prowadzić. Gnaliśmy na złamanie karku aż dotarliśmy do niewielkiego sadu. Rosło w nim 5-6 drzewek oraz 15 sadzonek.
-No brawo Alicjo. Znalazłaś sad- uśmiechcnęłam się
-Bez mojego orła by się nie udało-odparła
-Co racja to racja- rzekłam i zerwałam jabłko dla konia
Alicja?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz