poniedziałek, 30 marca 2015

Od Kingi

Wyszłam z lasu prowadząc Dragona w ręku. Koń był zmęczony i chciało mu się pić tak samo jak i mnie. Niestety w lesie nie znalazłam żadnego źródła, a miałam dosyć ukąszeń owadów, więc wyszliśmy z tego okropnego lasu. Już prawie dwa lata odkąd musimy się włóczyć po lasach i nie mamy swojego miejsca. Nawet człowieka tyle już nie widziałam... to może nawet lepiej? Pogłaskałam Dragona delikatnie po chrapach i poluzowałam popręg. Niech trochę odpocznie koniś. Ruszyliśmy razem przed siebie. Po chwili wyciągnęłam mu wędzidło i zmieniłam z ogłowia na kantar. Nagle usłyszałam jakiś głośny śmiech dziewczyny. Dragon podniósł uszy, a po chwili powoli zmierzaliśmy w stronę głosów.
-Serio?! -krzyczała jakaś dziewczyna oblana purpurą od śmiechu. podeszłam bliżej i nagle wszyscy ucichli. Podeszła do mnie tylko jakaś dziewczyna o pięknych brązowych włosach.

(Lia?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz