poniedziałek, 30 marca 2015

Od Camile

Siedziałam na łóżku. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Na początku nie zwróciłam na to uwagi. Wszyscy jeszcze spali... Usłyszałam huk i zbiegłam na piętro. Weszłam do pokoju rodziców... Wszystko było zalane krwią, a nieruchome ciała leżały bezwładnie porzucone na podłodze... Oczy zaszły mi łzami. Odgłos kroków odbijał się od ścian. Morderca się zbliżał. Zaczęłam uciekać... Pędziłam ile sił w nogach, a on mnie gonił. Nie widziałam wyraźnie jego twarzy, zaczął coś krzyczeć, ale zagłuszały to odgłosy wojny dochodzące z miasta... Wbiegłam na wysoką górę, ciągle podążał moim śladem. Nagle zahaczyłam o korzeń i w jednej chwili znalazłam się na ziemi. Wstałam, ale był za blisko... i wtedy zobaczyłam konia bez siodła i uprzęży. Wskoczyłam na niego i ruszył galopem... Teraz było mi wszystko jedno gdzie mnie zawiezie... byle by jak najdalej od tych huków, trupów i hałasów... wtuliłam głowę w białą grzywę konia.
- będziesz się nazywał Front - powiedziałam.
Nagle poczułam, że coś mnie liże po twarzy. Obudziłam się...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

No tak..znowu ten koszmar, a raczej wspomnienie...
- Zjeżdżaj Tron! - powiedziałam i odepchnęłam tygryska. Zamruczał wciąż nie urażony i skory do zabawy.
- Dobra, dobra wstaje! - westchnęłam, już nie było co liczyć na dłuższy sen... Otworzyłam oczy.
- eee... A kim ty? - spytałam zauważając, że jakaś dziewczyna mi się przypatruje...

<Ktokolwiek? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz