Uśmiechnąłem się, patrząc na młodego ptaka, który dość niestabilnie
siedział na moim ramieniu. Wyglądało na to, że nie do końca umie latać i
chyba miał ranne skrzydło, więc nie było szans na to, żeby uciekł.
Chwyciłem go w dłoń i delikatnie wsadziłem w kaptur swojej bluzy.
-To co, teraz idziemy do miasta?- spytałem.
<Lia? Wybacz brak weny ;-;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz