Zacisnęłam mocniej zęby i głęboko odetchnęłam. Rzuciłam jeszcze okiem na Jace'a, który usidłam na łóżku. Jego mina wyrażała... nic nie wyrażała.
- Czego tu szukacie? - zapytałam zdecydowanie, widząc wujaszka. Obok stała Jane, a jej ramię było zabandażowane. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Ciebie, kochanie - wujek wyciągnął do mnie dłoń, ale ja tylko wyciągnęłam schowany w nogawce sztylet. Gregor zmarszczył czoło i spuścił wzrok.
- Nawet o tym nie myśl - warknęłam przyszykowana do odparcia ataku. Wujek otworzył szeroko oczy, a one zmieniły powoli barwę na czerwony. To już nie jest ten sam człowiek, jest zainfekowany. Rzucił się na mnie, a ja mając jedynie mały nóż mogłam się bronić. Po chwili udało mi się na trochę odskoczyć i znaleźć obok Jonathana. Spojrzałam na niego szybko i podałam naszyjnik, który ściągnęłam z szyi.
- Wiej! Musisz to schować - powiedziałam do niego, ale on nie posłuchał. Zatrzymałam swoją rękę na jego torsie i posłałam wściekły wzrok. Chociaż raz mógłby mnie posłuchać i zaufać moim słowa.
- Poradzę sobie, idź! - mężczyzna zbliżał się powoli. Mieliśmy mało czoło.
- Nie zostawię Cię samej - odpowiedział tylko. Moja "zacna" kuzynka znów posłała mu zalotny wzrok, który przerwałam rzucając w nią sztyletem.
- Nic nie rozumiesz - wysapałam przez zęby.
Jace? xD
- Czego tu szukacie? - zapytałam zdecydowanie, widząc wujaszka. Obok stała Jane, a jej ramię było zabandażowane. Uśmiechnęłam się do siebie.
- Ciebie, kochanie - wujek wyciągnął do mnie dłoń, ale ja tylko wyciągnęłam schowany w nogawce sztylet. Gregor zmarszczył czoło i spuścił wzrok.
- Nawet o tym nie myśl - warknęłam przyszykowana do odparcia ataku. Wujek otworzył szeroko oczy, a one zmieniły powoli barwę na czerwony. To już nie jest ten sam człowiek, jest zainfekowany. Rzucił się na mnie, a ja mając jedynie mały nóż mogłam się bronić. Po chwili udało mi się na trochę odskoczyć i znaleźć obok Jonathana. Spojrzałam na niego szybko i podałam naszyjnik, który ściągnęłam z szyi.
- Wiej! Musisz to schować - powiedziałam do niego, ale on nie posłuchał. Zatrzymałam swoją rękę na jego torsie i posłałam wściekły wzrok. Chociaż raz mógłby mnie posłuchać i zaufać moim słowa.
- Poradzę sobie, idź! - mężczyzna zbliżał się powoli. Mieliśmy mało czoło.
- Nie zostawię Cię samej - odpowiedział tylko. Moja "zacna" kuzynka znów posłała mu zalotny wzrok, który przerwałam rzucając w nią sztyletem.
- Nic nie rozumiesz - wysapałam przez zęby.
Jace? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz