Uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka w usta. Położył mnie na łóżku po czym zrobił to samo. Wtuliłam się w niego z przylepionym "bananem". Spojrzałam na Jonathana, który wpatrywał się zamyślony w ścianę.
-O czym tak myślisz? -spytałam wyrywając go z zadumy. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-O niczym. -pogłaskał mnie po policzku, a ja westchnęłam.
-Kłamiesz. -mruknęłam wstając. Ten złapał mnie za rękę i objął biodra, wywalając z powrotem.
-Ja kłamać? -spytał powoli całując mnie w usta. Odwróciłam głowę i wydostałam się z jego uścisku. Tym razem nie dałam mu się złapać i popatrzyłam się na niego triumfalnie. Podeszłam do okna i spojrzałam na duże spadające płatki białego puchu. Po chwili poczułam jak Jace przytula się do moich pleców i opiera podbródek o moje ramię. Pogłaskałam go po głowie. Jednak nie trwało to długo, gdyż nagle w oddali zobaczyłam mojego wujka i kuzynkę. Wypuściłam głośno powietrze.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz